Gala PRIME 16: „KON-SE-KWEN-CJE”, zaplanowana na 25 kwietnia w Hala Nysa, jeszcze przed rozpoczęciem zdążyła wywołać więcej emocji niż niejeden pojedynek w klatce. Wydarzenie budzi spore wątpliwości – zarówno organizacyjne, jak i wizerunkowe.
Początkowo pojawiały się sygnały, że gala może w ogóle się nie odbyć. Problemy formalne związane z organizacją imprezy masowej sprawiły, że wydarzenie znalazło się pod znakiem zapytania. Dokumentacja została złożona po terminie, a wymagane opinie służb – policji, straży pożarnej i sanepidu – okazały się negatywne. W efekcie impreza nie otrzymała statusu wydarzenia masowego.
To oznacza znaczące ograniczenia. Obiekt, który na co dzień może pomieścić ponad trzy tysiące widzów, tym razem zostanie wypełniony jedynie w niewielkiej części. Liczba osób przebywających w hali – łącznie z zawodnikami i obsługą – nie przekroczy około 300.
Jednak kontrowersje wokół gali nie dotyczą wyłącznie kwestii formalnych. Federacja PRIME Show MMA od początku swojej działalności opiera swoją rozpoznawalność na wywoływaniu skrajnych emocji. Zamiast klasycznego sportu stawia na widowisko z pogranicza show-biznesu i konfliktów personalnych. „Freak fighty”, czyli walki celebrytów, influencerów i internetowych postaci, przyciągają uwagę głównie dzięki medialnym spięciom, prowokacjom i głośnym konferencjom prasowym.
Nie jest tajemnicą, że działania federacji już wcześniej wywoływały sprzeciw opinii publicznej. Szczególnie szeroko komentowany był pomysł organizacji walk osób bezdomnych i uzależnionych – projekt, który ostatecznie nie doszedł do skutku po fali krytyki. Choć karta walk w Nysie nie zawiera tego typu zestawień, pamięć o tamtej sytuacji wciąż rzutuje na odbiór organizatora.
Foto: Hala Nysa








Napisz komentarz
Komentarze