Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 2 stycznia 2026 22:26
Ważne!
Reklama

Postanowienia noworoczne, czyli sport narodowy uprawiany do połowy stycznia

Nowy Rok zaczyna się zawsze tak samo: fajerwerki, szampan, życzenia zdrowia (bo „reszta się przecież jakoś ułoży”) i oczywiście postanowienia noworoczne. To nasza tradycja narodowa, zaraz obok narzekania na pogodę i stania w kolejkach, nawet jeśli nie wiadomo po co. Początek roku to czas wielkich planów i jeszcze większych nadziei. Kartki z listami celów, aplikacje do planowania, kolorowe kalendarze i długopisy kupione „specjalnie na nowy start”. „Od nowego roku się za siebie biorę” - brzmi dumnie, choć nikt do końca nie wie, co to oznacza. Czy chodzi o zdrowie? Karierę? A może o to, żeby się rozwijać i poszerzać swoje kompetencje? Nieważne. Ważne, że decyzja zapadła. Wraz z pierwszym dniem stycznia naród wstaje z kanapy odmieniony: bardziej zdyscyplinowany, zdrowszy i gotowy podbijać świat.
Postanowienia noworoczne, czyli sport narodowy uprawiany do połowy stycznia

Siłownia pełna, jak autobus w godzinach szczytu

Pierwszego stycznia, no może drugiego - pierwszego trzeba przecież odpocząć po Sylwestrze, Polacy masowo odkrywają mięśnie, o których istnieniu zapomnieli w okolicach liceum. Siłownia zaczyna przypominać centrum handlowe w sobotę przed świętami. Ludzie błąkają się między maszynami, robią zdjęcia, pytają „czy to wolne?” i z dumą noszą nowe stroje sportowe. Wiadomo - nowy rok, nowa/nowy ja. Porządny strój musi być. Atmosfera przypomina pierwsze dni szkoły: nowy strój, lekka niepewność i pytanie, czy ktoś patrzy. Wszyscy ćwiczą „na masę”, „na rzeźbę” albo „bo lekarz kazał”. W lutym zrobi się luźniej, a w marcu już z reguły wiadomo, że będzie trzeba zacząć „od poniedziałku”. 

Dieta? Od jutra

Postanowienie „zdrowo się odżywiać” jest najbardziej uniwersalne. Rzucamy się na sałatki z zapałem godnym rewolucjonistów, by po kilku dniach z zawodem odkryć, że liść sałaty jednak nie daje takiej satysfakcji jak dobra pizza. 

„Od nowego roku nie jem słodyczy” - mówimy z pełnym przekonaniem kończąc ostatni świąteczny kawałek sernika „żeby się nie zmarnował”. Styczeń przynosi kulinarną rewolucję: lodówki nagle zapełniają się jarmużem, nasionami chia, mlekiem migdałowym i innymi produktami, których przeznaczenie pozostaje tajemnicą. Kupujemy je z nadzieją, że sama obecność zdrowej żywności automatycznie poprawi nasze nawyki. Przez kilka dni dzielnie udajemy, że lubimy smoothie w dziarskim kolorze trawnika i że kiełki mogą zastąpić obiad. Potem zaczynają się wyjątki. „Przecież to tylko jedno ciastko”, „dzisiaj był ciężki dzień”, „od poniedziałku wracam na dietę” - powtarzamy, tworząc coraz bardziej kreatywne uzasadnienia. W efekcie jarmuż powoli więdnie na dnie lodówki, nasiona chia czekają na swój wielki moment, a my z ulgą wracamy do sprawdzonych, narodowych smaków, dochodząc do wniosku, że życie bez słodyczy i węglowodanów jest wprawdzie możliwe, ale zdecydowanie mniej przyjemne.

Oszczędzanie - narodowy sport ekstremalny

„W tym roku zacznę oszczędzać” - deklarujemy z powagą godną ministra finansów, najlepiej już 1 stycznia, kiedy konto bankowe wygląda jeszcze względnie przyzwoicie. Zakładamy specjalne konto oszczędnościowe, instalujemy aplikacje do kontrolowania wydatków i przez chwilę naprawdę wierzymy, że teraz wszystko będzie pod kontrolą. Przez pierwsze dni z dumą odmawiamy sobie drobnych przyjemności, czując się jak mistrzowie finansowej dyscypliny.

W tym czasie noworoczne wyprzedaże zaczynają kusić hasłami „ostatnia szansa” albo „tylko dzisiaj -70%”. Więc kupujemy „bo było taniej”, „bo to świetna okazja”, a przecież kupowanie na promocji to nie wydatek, tylko oszczędność. Potem dochodzą „nieprzewidziane wydatki”, które dziwnym trafem pojawiają się co roku, oraz drobne nagrody „za ciężki tydzień”. W efekcie pieniądze rozpływają się szybciej, niż zdążymy je odłożyć, ale spokojnie - plan oszczędzania wciąż obowiązuje. Tylko, że od przyszłego miesiąca. Ewentualnie od kolejnego roku.

Rozwój osobisty - wersja aspiracyjna

W styczniu Polacy są ekspertami od planowania rozwoju osobistego. Czytać więcej, znać trzy języki, medytować i wstawać o piątej rano. Media społecznościowe pękają w szwach od motywacyjnych cytatów, a każdy dzień zaczyna się z przekonaniem, że dziś na pewno się uda. Niestety, po całym dniu pracy i obowiązków rozwój osobisty często przegrywa z kanapą i krótką drzemką. 

Luty - miesiąc prawdy

Luty jest bezlitosny. To wtedy wychodzi na jaw, które postanowienia miały sens, a które były tylko chwilowym przypływem entuzjazmu. Z siłowni znikają tłumy, dieta „przechodzi w tryb elastyczny”, a oszczędzanie zostaje przesunięte „na lepszy moment”. I choć mogłoby się wydawać, że to porażka, Polacy przyjmują ją z godnością. Nie chodzi przecież o to, żeby dotrwać do grudnia, tylko żeby mieć nadzieję. A nadzieja, jak wiadomo umiera ostatnia - zwykle gdzieś między trzecim a czwartym tygodniem stycznia. Choć u długodystansowców podobno nawet w połowie lutego. Ale nic się przecież nie stanie - ostatecznie zostajemy tylko z nową butelką z filtrem, karnetem na siłownię i aplikacją motywacyjną, której nie otwieramy. Nie szkodzi - grunt, że jest. 

Styczeń to taki narodowy rytuał optymizmu. Może jednak to właśnie w tym tkwi urok postanowień noworocznych. Są jak obietnice składane samemu sobie - trochę na wyrost, ale zawsze z myślą: „A może tym razem się uda?”. A jeśli nie? Zawsze można zacząć jeszcze raz - najlepiej od poniedziałku. 


 

Więcej o autorze / autorach:
Postaw mi kawę na buycoffee.to
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: PolakTreść komentarza: Tak tak. Zawsze mają rezerwy.Data dodania komentarza: 7.07.2025, 19:01Źródło komentarza: Groźny niż genueński nadciąga nad Polskę. Szykuje się gwałtowne załamanie pogodyAutor komentarza: Stefek K.Treść komentarza: To dlatego koło basenu nie są respektowane znaki drogowe, kierowcy parkują sobie jak im się podoba a przejechać nie można (policja chyba się boi basenowiczów jak Księży) i wieczorami wyścigi po mieście szczególnie ul. Ujejskiego oraz Rynek i drift na rondach, parkingach. Ale Oni wolą złapać kogoś na hulajnodze bądź za kradzież bułki. Niestety taka jest postawa Policji czyli dzisiejszej instytucji do zarabiania pieniędzy, a potem zdziwieni że chętnych do Nich do pracy nie ma.Data dodania komentarza: 5.07.2025, 11:15Źródło komentarza: Święto Policji w Nysie – zmiany w organizacji ruchu i planowane atrakcjeAutor komentarza: MacTreść komentarza: Pan Palimąka to niech drogi po naprawia bo za IŁawą w stronę Łączek to dziura na dziurze.Data dodania komentarza: 17.06.2025, 20:54Źródło komentarza: Nowy skwer i pomnik jedności powstanie przy ul. RodziewiczównyAutor komentarza: Mieszkanie powiatuTreść komentarza: A kiedy nowa karetka dla Głuchołaz?Data dodania komentarza: 13.06.2025, 18:43Źródło komentarza: Nowa karetka dla Zespołów Ratownictwa Medycznego w KorfantowieAutor komentarza: ZłaTreść komentarza: Ta 8 lat 😂 Polskie sądy 🤦 1,5roku w zawieszeniu na trzy lata .Data dodania komentarza: 11.06.2025, 16:37Źródło komentarza: Tragiczny wypadek na Alei Wojska Polskiego. Nie żyje mężczyznaAutor komentarza: KrzysiekTreść komentarza: xD ten to się nadaje do agitek pro-trzaskowskich jedynieData dodania komentarza: 3.06.2025, 17:20Źródło komentarza: Daniel Palimąka odznaczony za zasługi dla samorządu terytorialnego
Reklama
Reklama