Cel? Około 3200 kilometrów w maksymalnie 20 dni.
Misja? Zamienić każdy obrót pedałów w realną pomoc.
To nie będzie turystyczna przejażdżka z widokami i spokojnymi postojami. Plan zakłada mordercze tempo — od 160 do nawet 200 kilometrów dziennie. Przed nimi góry, wiatr, deszcz, upał i setki godzin spędzonych w siodle. Ale jak sami mówią, to i tak nic w porównaniu z codzienną walką Zuzi.
– Granice istnieją głównie w naszych głowach. Chcemy pokazać, że sport może mieć prawdziwą moc pomagania – podkreślają organizatorzy wyprawy.
Trasa poprowadzi wzdłuż granic Polski, tworząc symboliczną pętlę dobra wokół całego kraju. Każdy dzień będzie testem charakteru, wytrzymałości i determinacji. Jednak dla Wojtka i Maćka najważniejsze jest coś więcej niż sportowy wynik.
Każdy kilometr ma przypominać ludziom, że gdzieś obok nas są osoby, które potrzebują wsparcia tu i teraz.
Do akcji może dołączyć każdy. Organizatorzy zachęcają, by wspólnie przejechać fragment trasy — kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt kilometrów. Obecność innych rowerzystów ma być dodatkowym paliwem w chwilach kryzysu.
Ci, którzy nie mogą pojawić się na trasie, również mogą pomóc. Trwa oficjalna zbiórka na leczenie i rehabilitację Zuzi:
👉 https://www.siepomaga.pl/rowerem-dookola-polski-dla-zuzi
Każda wpłata oraz każde udostępnienie zwiększa szansę na dotarcie akcji do kolejnych osób.
– Dla nas każda złotówka to dodatkowa motywacja na podjazdach. Dla Zuzi — szansa na lepsze jutro – mówią zgodnie.
Start już 27 czerwca.
Przed nimi tysiące kilometrów, ogromny wysiłek i jedna wielka idea: udowodnić, że pomaganie naprawdę potrafi poruszyć cały kraj.
Bo czasem najważniejsze wyścigi nie kończą się na mecie.









Napisz komentarz
Komentarze