Ratownicy Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego w Nysie opublikowali oświadczenie, w którym opisują trudną sytuację finansową jednostki. Jak zaznaczają, od lat swoją działalność prowadzą społecznie — patrolując akweny, uczestnicząc w akcjach ratowniczych oraz szkoląc dzieci i młodzież z zakresu bezpieczeństwa nad wodą.
– „Nie będziemy już milczeć.”
W opublikowanym komunikacie członkowie WOPR podkreślają, że działalność ratownicza wiąże się z wysokimi kosztami utrzymania sprzętu, łodzi, paliwa oraz bazy.
Według przedstawionych przez ratowników danych roczne koszty mediów mają przekraczać 90 tys. zł, a dodatkowe wydatki obejmują m.in. podatki, remonty łodzi oraz ubezpieczenia. WOPR podkreśla również, że większość działań wykonywana jest społecznie przez wolontariuszy.
– „Robimy to bez wynagrodzenia, z poczucia obowiązku i odpowiedzialności. Ale odpowiedzialność nie może być jednostronna.”
Ratownicy twierdzą również, że planowana dotacja dla jednostki miała zostać pomniejszona o 15 tys. zł, które — jak podkreślają — przekazano innemu podmiotowi.
– „Trudno to nazwać inaczej niż niezrozumiałą decyzją w obszarze bezpieczeństwa publicznego.”
W oświadczeniu pojawiło się także bezpośrednie pytanie skierowane do burmistrza Nysy Kordiana Kolbiarza.
– „Czy bierze Pan odpowiedzialność za sytuację, w której ratownicy mogą nie mieć środków, aby dopłynąć do osoby wzywającej pomocy?”
Jak podkreślają członkowie WOPR, obecna sytuacja zmusza ich do szukania wsparcia finansowego wśród prywatnych firm oraz ograniczania części działań patrolowych.
– „To nie są standardy bezpieczeństwa — to jest improwizacja na granicy ryzyka.”
Ratownicy przypomnieli również swoje zaangażowanie podczas działań przeciwpowodziowych. Jak zaznaczają, wielokrotnie uczestniczyli w ewakuacjach mieszkańców oraz działaniach kryzysowych.
– „To w pamiętnej powodzi nasza jednostka ewakuowała tysiące mieszkańców, w tym nawet Pana Burmistrza, a po wszystkim? Prosiliśmy ludzi i fundacje o pomoc, bo według Was nam nie należało się nic!”
W swoim stanowisku WOPR zwrócił także uwagę na działalność edukacyjną prowadzoną w szkołach.
– „Setki przeszkolonych dzieci ze szkół naszego powiatu i całego województwa z zakresu bezpieczeństwa nad wodą, a to wszystko za darmo, aby było bezpieczniej. Z tego też musimy zrezygnować, aby utrzymać gotowość do ratowania ludzi?”
Na zakończenie autorzy oświadczenia podkreślili, że ich celem nie jest wywoływanie konfliktu, lecz zwrócenie uwagi na problem finansowania ratownictwa wodnego.
– „Mieszkańcy Nysy mają prawo wiedzieć, że ich bezpieczeństwo nad wodą jest dziś zagrożone decyzjami administracyjnymi.”
– „To nie jest atak. To jest ostrzeżenie.”








Napisz komentarz
Komentarze