Według śledczych to właśnie Jerzy K. miał zadać Andrzejowi R. serię silnych uderzeń w głowę i twarz. Obrażenia okazały się na tyle poważne, że mimo przewiezienia do szpitala w Nysie życia mężczyzny nie udało się uratować. Prokuratura stoi na stanowisku, że oskarżony działał z zamiarem bezpośrednim, a czyn kwalifikuje się jako zabójstwo. Akt oskarżenia odczytał prokurator Mariusz Łojko.
Jak informuje Radio Opole, o dramacie za ścianą zawiadomił jeden z sąsiadów. Zaniepokoiły go hałasy i krzyki dobiegające z mieszkania, w którym doszło do spotkania obu mężczyzn.
Sam oskarżony nie neguje, że doszło do przemocy. Podkreśla jednak, że nie przyszedł do znajomego z zamiarem wyrządzenia mu krzywdy. W sądzie mówił o alkoholu, narastającej frustracji i wyzwiskach, które – jak twierdzi – doprowadziły go do utraty kontroli.
Z wcześniejszych wyjaśnień, odczytanych przez sędzię Małgorzatę Marciniak, wynika, że Andrzej R. był bity, gdy siedział na wersalce. Po kolejnych ciosach osunął się na podłogę. Miał błagać, by przestać, jednak agresja nie ustała.
Jerzy K. zapewniał, że żałuje tego, co się wydarzyło, i nie chciał doprowadzić do śmierci znajomego. Teraz o losie 73-latka zdecyduje sąd.








Napisz komentarz
Komentarze