213 do 215. Tak niewielka różnica wystarczyła, by przesądzić o przyszłości setek polskich gmin i miast. Sejm odrzucił projekt PSL, który miał znieść ograniczenie liczby kadencji wójtów, burmistrzów i prezydentów miast.
Za zmianą przepisów zagłosowało 213 posłów, przeciw było 215, a 9 wstrzymało się od głosu. Projekt przepadł, więc obowiązujące ograniczenie pozostaje. I właśnie w wyborach samorządowych w 2029 roku jego skutki będą widoczne na niespotykaną dotąd skalę.
Ponad 1,5 tys. samorządowców może wypaść z gry
Zasada jest prosta: jedna osoba może zostać wybrana wójtem, burmistrzem lub prezydentem miasta w tej samej gminie najwyżej dwa razy. To ograniczenie wprowadził w 2018 roku PIS. Z jednym zastrzeżeniem: wcześniejszych kadencji nie wlicza się do limitu.
Dlatego kluczowe są wybory z 2018 i 2024 roku. Samorządowiec, który dwukrotnie zdobył w nich urząd, w 2029 roku nie będzie mógł ponownie ubiegać się o to samo stanowisko w tej samej gminie.
Skala może być ogromna. Według wyliczeń Unii Metropolii Polskich ograniczenie może objąć 1519 wójtów, burmistrzów i prezydentów. Inne szacunki mówią nawet o około 1,6 tys. osób.
W praktyce oznacza to, że w setkach gmin wyborcy będą musieli wybrać kogoś nowego, nawet jeśli dotychczasowy wójt, burmistrz czy prezydent wciąż cieszy się dużym poparciem mieszkańców.
PSL chciało oddać decyzję wyborcom
To właśnie ten argument podnoszą przeciwnicy dwukadencyjności. Ich zdaniem o tym, jak długo wójt czy prezydent miasta pozostaje na stanowisku, powinni decydować mieszkańcy przy urnach, a nie ustawowy limit.
Zwolennicy ograniczenia wskazują natomiast na drugą stronę medalu: wieloletnie sprawowanie władzy może prowadzić do utrwalania lokalnych układów i powodować, że konkurentom coraz trudniej rzucić wyzwanie urzędującemu włodarzowi.
Sejm tego sporu nie rozstrzygnął szeroką większością. Przeciwnie – projekt przegrał o włos.
Koalicja nie zebrała głosów
Głosowanie pokazało również podziały w obozie rządzącym. PSL poparło własny projekt jednomyślnie. „Za” była również zdecydowana większość głosujących posłów KO. Nie wystarczyło.
Część parlamentarzystów koalicji zagłosowała przeciw, część wstrzymała się albo nie uczestniczyła w głosowaniu. Przeciwko zniesieniu limitu opowiedziała się też zdecydowana większość PiS oraz cały głosujący klub Rozwoju Plus.
W rezultacie do uchwalenia ustawy zabrakło naprawdę niewiele.
PSL odpowiada: dwie kadencje także dla posłów
Po porażce Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiedział kolejny ruch. PSL chce teraz ograniczenia do dwóch kadencji również dla posłów i senatorów.
Argument ludowców jest prosty: skoro ustawodawca uznaje, że zbyt długie sprawowanie władzy przez wójta, burmistrza czy prezydenta miasta jest problemem, podobna zasada powinna obowiązywać polityków zasiadających przez wiele kadencji w parlamencie.
Na razie jednak jedno jest pewne. Dwukadencyjność w samorządach zostaje. A jeżeli przepisy nie zostaną zmienione przed kolejnymi wyborami lokalnymi, 2029 rok może przynieść największą od lat wymianę ludzi stojących na czele polskich gmin i miast.


Napisz komentarz
Komentarze