Jeszcze kilka lat temu głównym problemem wśród zatruć nieletnich były alkohol i dopalacze. Dziś lekarze alarmują: młodzi coraz częściej sięgają po znacznie bardziej niebezpieczne kombinacje – mieszanki leków przeciwbólowych, uspokajających i opioidowych.
– Mieszają, co tylko jest możliwe: metadon, oksykodon, klonazepam, różne lekarstwa, które powodują, że są „na haju” – mówi dr Aneta Górska-Kot ze Szpitala przy Niekłańskiej w rozmowie z TVP Warszawa.
Groźne połączenia, poważne skutki
Eksperci podkreślają, że łączenie takich substancji jest wyjątkowo niebezpieczne. Wszystkie wymienione środki działają depresyjnie na ośrodkowy układ nerwowy. Ich jednoczesne przyjmowanie może prowadzić do poważnych konsekwencji zdrowotnych – od zaburzeń oddychania i utraty przytomności, przez agresję, aż po śmierć.
Dodatkowo syntetyczne opioidy należą dziś do najszybciej rozwijających się grup substancji psychoaktywnych. Ich popularność rośnie m.in. ze względu na stosunkowo łatwą i tanią produkcję.
Dane potwierdzają skalę problemu
Zjawisko znajduje odzwierciedlenie w statystykach. Z danych Głównego Inspektoratu Sanitarnego wynika, że w 2024 roku w Polsce odnotowano 557 interwencji medycznych związanych z zatruciami lub podejrzeniem zatrucia nowymi substancjami psychoaktywnymi.
92 przypadki dotyczyły osób poniżej 18 roku życia, co stanowi 16,52 proc. wszystkich zgłoszeń. Co szczególnie niepokojące, po wcześniejszych spadkach liczba takich zdarzeń ponownie rośnie.
„Bezpieczne”, bo legalne? To złudzenie
Lekarze zwracają uwagę, że coraz większy udział w zatruciach mają środki farmakologiczne dostępne w legalnym obrocie. To właśnie ich dostępność sprawia, że młodzi ludzie często błędnie uznają je za mniej groźne.
W rzeczywistości ich niekontrolowane łączenie bywa znacznie bardziej niebezpieczne niż zażycie pojedynczej substancji psychoaktywnej.
Młodzież wciąż eksperymentuje
Problem kontaktu młodych ludzi z używkami pozostaje powszechny. Z badania ESPAD 2024 wynika, że:
- 17 proc. młodszych uczniów i 33 proc. starszych miało kontakt z marihuaną lub haszyszem,
- 6,6 proc. młodszych i 6,1 proc. starszych uczniów przyznało się do używania dopalaczy.
Eksperci podkreślają, że choć odsetek dotyczący dopalaczy jest niższy niż w przeszłości, problem nie zniknął – zmieniła się jedynie jego forma.
Coraz młodsi pacjenci
Alarmujące są również sygnały dotyczące wieku użytkowników. Najmłodszy pacjent, który trafił do szpitala w Warszawie po zażyciu syntetycznych substancji psychoaktywnych, miał zaledwie 9 lat.
– W weekendy po narkotyki sięga pół miliona ludzi. Do tego dochodzą formy nikotynizmu. To są setki młodych ludzi, którzy biorą je codziennie – wskazuje logoterapeuta prof. Waldemar Jędrzejek.
Specjaliści nie mają wątpliwości – problem używek wśród młodzieży nie maleje, ale ewoluuje. Dziś większym zagrożeniem niż klasyczne „dopalacze” stają się niepozorne mieszanki leków, które w połączeniu mogą być śmiertelnie niebezpieczne.








Napisz komentarz
Komentarze