Tradycja, która ożywa na nowo
Od godzin porannych skansen tętnił życiem. Wśród zabytkowych chałup i wiejskich zagród rozstawiono liczne stoiska twórców ludowych, rzemieślników oraz producentów regionalnych przysmaków. Kontynuując wieloletnią tradycję jarmarku, odwiedzający mogli podziwiać i kupować ręcznie wykonane ozdoby wielkanocne, w tym charakterystyczne dla regionu opolskie kroszonki, palmy oraz wyroby z wikliny i drewna.
Były liczne atrakcje dla dzieci, stoiska uginały się od asortymentu oraz nie zapomniano o przekazywaniu tradycji polskiej wsi. Od wejścia zapachem kusiły kulebiaki i oscypki, a także zapach kawy po turecku parzonej na piasku. Na stoiskach były kiełbasy, miody, przyprawy, a także misternie wykonane rękodzieło.
- Przywiozłem spod Łodzi ceramikę dekoracyjną naczyniową i użytkową własnej produkcji. Jestem tu już po raz 21. Pogoda nie dopisuje, ale frekwencja zadowalająca, ponadto wracają zadowoleni klienci, którzy zakupili coś w czasie poprzednich edycji - mówi Jerzy Witek z pracowni garncarstwa
Bogactwo atrakcji dla całych rodzin
Jarmark to nie tylko handel i rękodzieło, ale także żywa lekcja tradycji. Na uczestników czekały liczne pokazy dawnych rzemiosł – od haftu i garncarstwa po tworzenie pisanek i palm wielkanocnych. Można było zobaczyć, jak wyglądała praca na wsi przed laty oraz spróbować swoich sił w warsztatach.
- Tradycja trochę czarująca i nierozłączna z Wielkanocną. Dzięki Muzeum Wsi Opolskiej, skrobanie jajeczek prowadzimy systematycznie, przez co tradycja u nas wciąż trwa. Kroszonka wciąga młodych, co jest trudne w dobie internetu. Jest to piękne i twórcze! Polecam! - mówi prowadząca zajęcia dla dzieci i dorosłych, Gizela Hyla
Nie zabrakło także atrakcji dla najmłodszych – gier, zabaw oraz kontaktu ze zwierzętami gospodarskimi. Tego typu aktywności sprawiają, że jarmark ma charakter rodzinnego święta, łączącego pokolenia wokół wspólnego doświadczenia tradycji.
Muzyka, smak i świąteczna atmosfera
Integralną częścią wydarzenia były występy zespołów folklorystycznych i koncerty muzyki tradycyjnej, które dopełniały wyjątkowy klimat skansenu. Dźwięki ludowych melodii rozbrzmiewały między drewnianymi chatami, tworząc niepowtarzalną, świąteczną aurę. Można było także usłyszeć muzykę graną na ręcznie robionych instrumentach.
- Pokazuje je praktycznie od początku istnienia jarmarku, a więc już 49 lat! Kiedyś nie było instrumentów do kupienia w sklepach, więc robiliśmy je sami, metodą prób i błędów, z wykorzystaniem różnego drewna - zdradza Norbert Klement, twórca ludowy.
Równie ważnym elementem była oferta kulinarna – odwiedzający mogli skosztować regionalnych potraw i wypieków, które od pokoleń goszczą na wielkanocnych stołach. Zapach świeżego chleba, wędlin i słodkich wypieków unosił się nad całym terenem wydarzenia.
Tegoroczna edycja pokazała, że mimo upływu lat jarmark nie traci na popularności – przeciwnie, wciąż przyciąga kolejne pokolenia, dla których Wielkanoc w skansenie staje się wyjątkowym, corocznym rytuałem.








Napisz komentarz
Komentarze