W opublikowanym oświadczeniu ratownicy zwrócili uwagę na pogarszającą się sytuację finansową jednostki. WOPR zaapelował do samorządu gminnego o większe wsparcie - wskazując, że ich działalność w dużej mierze opiera się na wolontariacie. To problem znany nie tylko w Nysie. W całej Polsce Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe funkcjonuje w oparciu o tzw. model mieszany – środki publiczne (dotacje rządowe i samorządowe) uzupełniane są pracą społeczną ratowników, składkami oraz komercyjnymi szkoleniami. WOPR-y korzystają także z różnych dotacji np. od wojewody, marszałka, czy z grantów unijnych.
Burmistrz: pieniądze są, problemem wniosek
Na zarzuty odpowiedział Burmistrz Nysy Kordian Kolbiarz. W opublikowanym stanowisku podkreślił, że od lat wspiera ratowników i docenia ich pracę, ale nie zgadza się z przedstawioną przez nich narracją.
Jak zaznaczył, gmina co roku organizuje otwarty konkurs ofert na realizację zadań z zakresu ratownictwa i ochrony ludności. W tegorocznej edycji wpłynęły cztery wnioski, w tym jeden od WOPR Nysa. Kluczowy problem – zdaniem władz miasta – miał leżeć w konstrukcji wniosku.
Według burmistrza znalazły się w nim wydatki, które nie mogły zostać uznane za kwalifikowane w ramach konkursu, takie jak:
- zakup fotela biurowego,
- budowa dachu nad tarasem siedziby,
- pokrycie podatku od nieruchomości.
– Te wydatki w żaden sposób nie wpisywały się w cel konkursu – podkreślił Kolbiarz.
Po odrzuceniu tych pozycji, gmina przyznała WOPR ponad 35 tys. zł, co stanowiło 100 proc. zaakceptowanych działań związanych bezpośrednio z ratownictwem. Dla porównania, w ubiegłym roku – gdy wniosek nie zawierał podobnych błędów – organizacja otrzymała 50 tys. zł dotacji.
Władze miasta oceniają, że obarczanie samorządu odpowiedzialnością za niższą kwotę dotacji jest „sporym nadużyciem” i wprowadza mieszkańców w błąd. Jednocześnie burmistrz wyraził nadzieję, że kolejne wnioski będą przygotowane poprawnie i pozwolą na uzyskanie wyższego wsparcia.
- WOPR - jako nasza wiodąca jednostka - z całą pewnością będzie przez nas wspierana, tak jak do tej pory. Natomiast co do samego oświadczenia WOPR-u jestem przekonany, że to nieporozumienie w najbliższych dniach, tygodniach będzie już wyjaśnione nie poprzez media społecznościowe, ale przy normalnej rozmowie - powiedział dla Radio Opole Kordian Kolbiarz.
Napięcie w Nysie pokazuje jednak szerszy problem: jak pogodzić formalne wymogi finansowania publicznego z realnymi potrzebami służb.

Pełna treść oświadczenia Burmistrza Nysy
Szanowni Państwo, niestety muszę zareagować na Wasz tekst. Zacznę od tego, że od pierwszego dnia kiedy zostałem burmistrzem, a wcześniej jeszcze jako dyrektor PUP wspierałem, wspieram i będę wspierał finansowo Waszą służbę i Wasze ogromne poświęcenie. Jesteście świetnymi ratownikami, dobrymi ludźmi, a mieszkańcy zawsze mogli i mogą na Was liczyć. Chylę czoła przed Wami i tym co dla nas robicie. Tym bardziej muszę odnieść się do Waszego oświadczenia bowiem jego treść niestety bardzo mocno mija się z prawdą. Fakty są takie, że każdego roku Gmina Nysa organizuje otwarty konkurs ofert na „wsparcie realizacji zadania publicznego z zakresu ratownictwa i ochrony ludności”. W br. do urzędu miejskiego wpłynęły cztery oferty od podmiotów, które od lat zajmują się tego typu działalnością. Komisja konkursowa oceniła każdy wniosek pod kątem formalnym. Niestety we wniosku WOPR znalazły się koszty niekwalifikowane, między innymi takie jak: zakup fotela biurowego, budowa dachu nad tarasem Waszej siedziby czy pokrycie kosztów podatku od nieruchomości. Te wydatki w żaden sposób nie wpisywały się w cel konkursu z zakresu ratownictwa i ochrony ludności, dlatego nie mogły zostać zaakceptowane. Po odjęciu zakupów, które nie mają nic wspólnego z ratowaniem życia i ochroną ludności, przyznano WOPR kwotę nieco ponad 35 tys. złotych czyli 100% wskazanych przez WOPR działań z zakresu ratownictwa i ochrony ludności. W ubiegłym roku Wasz wniosek nie zawierał tego typu „błędów” i uzyskał dofinansowanie na poziomie 50 tys. złotych. Obciążanie mnie Waszymi „błędami” w sporządzanym przez Was wniosku o dotację jest sporym nadużyciem i niestety wprowadza mieszkańców w błąd. Jestem przekonany, że kolejne wnioski (podobnie jak w latach ubiegłych) będą już poprawne i zgodne z celem corocznego konkursu.
Mieszkańcy mają nadzieję, że sprawa zostanie rozwiązana, bo sezon letni – a wraz z nim wzmożony ruch nad wodą – zbliża się wielkimi krokami. Co roku nad nyskim akwenem odpoczywa tysiące turystów, a Jezioro Nyskie uchodzi za jedno z najbezpieczniejszych w kraju.
W tym roku jak zawsze popularne będą rejsy statkiem i łodziami na wyspy, baldachimy pod palmami, Mistrzostwa Nysy w siatkówce plażowej, wyścigi skuterów wodnych oraz jak zawsze Festiwal Ognia i Wody.








Napisz komentarz
Komentarze